Aktualności

Rozdział 23 pojawi się do 10 maja.
-adeczka45
edit: 24.04.2016

czwartek, 28 lipca 2016

Rozdział 25 - Księga I

     Kochani!
     Na wstępie chciałabym was bardzo przeprosić za opóźnienie. Nie wiem czemu, post z przeprosinami nie wstawił się, ale napisałam go kiedy jeszcze byłam w Turcji na wakacjach. W każdym razie, kiedy w końcu zabrałam się za pisanie okazało się, że wstępny szkic rozdziału zniknął - zwyczajnie nie został zapisany na bloggerze nad czym ubolewam, gdyż wystarczyło wprowadzić w nim kilka poprawek i byłby gotowy, a tak muszę zaczynać od początku. 
     Jednakże postanawiam nadrobić zaległości poświęcając najbliższe dni na dokończenie Księgi I i zaczęcie drugiej. Mam nadzieję, że rozdział się spodoba! Nie przedłużając zapraszam do czytania!
     Ps. Zastanawiałam się czy chcielibyście, bym na początku każdego rozdziału umieszczała datę, zgodną z biegiem naszej historii. Powiedzcie mi, że coś zrozumieliście z tego zdania XD.
     Kocham was, misie
     -adeczka45
----------------------------------------------------------------------------------
***Sydney***
     - Podsumowując mamy przewalone - mruczy James, przeczesując palcami swoje ciemne włosy.
     Kiwam lekko głową, wzdychając. Po raz kolejny nerwowym krokiem przechodzę przez pusty pokój nowojorskiego instytutu, gorączkowo starając się wymyślić sposób w jaki możemy wybrnąć z tej sytuacji. Chwilę temu skończyłam streszczać Tommy'iemu i Jay'owi moją rozmowę z Alec'iem.
     - Jesteś pewna, że twoja matka i spółka zdążyli go dorwać w tak krótkim czasie? - pyta Evans z nutką nadziei w głosie. 
     Zrezygnowana, kiwam tylko głową w odpowiedzi.
     - Musimy się stąd wynieść, prawda? - pyta smutno, choć i tak wszyscy znamy już odpowiedź.
     - Przykro mi, Jamie - szepczę, kładąc dłoń na jego ramieniu.
     Chłopak wzdycha cicho, zrzucając ją, po czym kręci głową.
     - To nie fair, Syd.- sapie - Dopiero co ją odzyskałem. Nie zamierzam ponownie jej stracić. Nie teraz, kiedy mam szansę również odzyskać Jocie. Jesteśmy tak blisko jej wybudzenia. Nie możemy teraz po prostu się poddać. - mówi, rzucając mi oskarżycielskie spojrzenie.
     Kulę się pod jego ciężarem.
     - Nie mamy wyboru, Jame... - mruczę cicho.
     - Pierdolenie- warczy brunet, wpatrując się we mnie - To ty nauczyłaś mnie, że zawsze mamy wybór, Sydney. Nie pamiętasz, już tych wszystkich nocy, kiedy powstrzymywałaś mnie przed zrobieniem czegoś strasznego? Twoja krew Cię nie definiuje, możesz wybrać swoją własną ścieżkę. To twoje słowa, Syd. Więc ja wybieram pozostanie tutaj i walkę o moją rodzinę. 
     - Jeśli Cię tu znajdą, zabiją Cię, Jay- szepczę ze strachem
     - A jeśli mnie tu nie będzie, myślisz, że za kogo się wezmą, huh? Przecież wiesz, że na pierwszy ogień pójdzie Clary, teraz, kiedy nie ma tu już Nathana.
     - Jak to go nie ma? - pytam zdziwiona
     - Byłaś tak zajęta sobą, że nie zauważyłaś, kiedy twój chłoptaś, wziął tyłek za pas i uciekł, gdzie pieprz rośnie. - ciągnie, a ja krzywię się lekko słysząc jego słowa - Cóż, dobrze dla niego. Z tego co wiem, zostawił Ci list, który pewnie byś znalazła, gdybyś choć raz pofatygowała się do jego pokoju wciągu ostatnich paru dni. - mamrocze- Tak czy inaczej nie zamierzam pozostawić Clary na łaskę Katherine i jej świty. Ona ją zabije... Gorzej, zamieni ją w jednego ze swojej armii mieszańców. A wszystko tylko po to, żeby zemścić się na Jocenlyn. I najlepsze jest to, że to wina twojego twojego tatuśka.
     - Eric jest również twoim ojcem- syczę jadowicie
     - Porzucił mnie, Sydney. On nic dla mnie nie znaczy.
     - To nieprawda, James. Znalazł Ci nowy dom, zaopiekował się tobą, kiedy nikt inny nie chciał tego zrobić. To coś innego niż porzucenie. Uratował Cię. Przed człowiekiem, którego, przez tyle lat miałeś za ojca.
     - Uratował mnie?! Zabrał mi całe moje życie, na litość boską! Rodzinę, wspomnienia, Ciebie. Wszystko co znałem i kochałem zniknęło bezpowrotnie. I to jego cholerna wina!
    - Wystarczy już tego. - rzuca gniewnie Thomas, wstając z łóżka - Kłótnie nie rozwiążą naszych problemów. Możesz z nami wyjechać jeśli tego chcesz. Jeśli nie, zostań. Musisz jednak wiedzieć, że zostając narażasz Sydney na niebezpieczeństwo. - mówi, otwierając mi drzwi - Wyruszamy o północy. - dodaje niebieskooki na koniec, zatrzaskując za nami drzwi.

***Clary***

     - Coś nowego u twojej mamy?- pyta Izzy, ostrożnie odkładając buteleczkę czerwonego lakieru do paznokci na blat biurka. Potrząsam głową, rzucając jej ponure spojrzenie.
     - Bez zmian. - odpowiadam smutno, ze skupieniem malując paznokcie u stóp na lawendowy odcień. Brunetka wzdycha cichutko, przyglądając się swojemu karminowemu arcydziełu.
    - Szkoda, że jednak nie jedziemy do Malibu. - rzuca od niechcenia, zerkając na mnie. - Więc... rozmawiałaś już z Jacem? - mruczy nastolatka. Rumienię się lekko, słysząc imię blondyna, co nie umyka uwadze mojej przyjaciółki. Isabelle otwiera szeroko oczy, uśmiechając się szeroko. - Powiedziałaś mu. - radosny pisk wyrywa się z jej gardła - Jak zareagował?
    Krzywię się nieznacznie, markotniejąc.
     - Powiedzmy, że nie zareagował tak jak tego oczekiwałam - mamroczę, przypominając sobie jego słowa, kiedy powiedziałam mu, że nie jesteśmy rodzeństwem. Wracam spojrzeniem do moich fioletowych paznokci i przez chwilę wpatruję się w nie tępo. - On nigdy mnie nie kochał - szepczę, czując, że niechciane łzy zaczynają napływać do moich oczu.
     - Och, Clary - mruczy Izzy, by po chwili zamknąć mnie w ciepłym uścisku. - Jace nie jest warty twoich łez. - mówi, unosząc do góry mój podbródek - W porządku? - pyta, uśmiechając się do mnie krzepiąco. Odwzajemniam gest, wykrzywiając usta w lekkim uśmiechu.
    Po chwili powracam do malowania paznokci, kiedy rozlega się pukanie do drzwi. Zanim zdążymy odpowiedzieć, otwierają się, a w progu staje Alec.
    - Mamy gości - rzuca, skanując pokój wzrokiem - Weźcie broń - dodaje, po czym z hukiem zamyka drzwi.
*** Sydney ***
     Czuję jak palce Thomasa po raz kolejny owijają wokół siebie pasma moich hebanowych włosów, odwracając moją uwagę od pożółkłych stron "Portretu Doriana Graya". Brunet chichocze, kiedy wzdycham zirytowana, przewracając kolejną kartkę. Tom wpatruje się we mnie przez chwilę, lecz ja nie przerywam czytania. Niespodziewanie przesuwa się po łóżku, aby po chwili przytulić się do mojego boku. Delikatny uśmiech rozkwita na moich ustach, kiedy z cichym pomrukiem wtula głowę w należące do mnie kruczoczarne kosmyki, niedbale rozrzucone niedbale po białej poduszce. 
     - Pojedźmy do Grecji. - proponuje w pewnym momencie. Uśmiecham się szerzej, posyłając mu zaintrygowane spojrzenie. - Moglibyśmy całymi dniami leżeć na plaży i wpatrywać się w błękitne morze. Skakalibyśmy z klifów i szukali żółwi wodnych. Tylko ty i ja, Syd. - mruczy, a w jego szafirowych błyszczą radosne ogniki. - Jeśli chcesz możemy zabrać też Chrisa. Moglibyście razem surfować jak za starych dobrych czasów. Co ty na to Syd?
     Uśmiecham się do niego, odwracając wzrok od książki.
     - Może Zakynthos? - szepczę, choć dobrze wiem, że nigdy się tam nie wybierzemy. Nie wypowiadam jednak tych słów, tak samo jak nie mówię o tym, że dziś jest prawdopodobnie ostatni raz kiedy mnie widzi. Nie mówię mu o tym, że zanim wybije północ będę już daleko stąd. Bez niego.
     Zamiast tego, obserwuję jak szeroki uśmiech wypływa na jego usta, kiedy słyszy moją odpowiedź. Powracam spojrzeniem do stron powieści Oscara Wilde'a, kiedy słyszymy pukanie do drzwi.
     W progu staje Isabelle poprawiając złoty bicz na nadgarstku, wypowiadając słowa, które sprawiają, że moje serce na moment zamiera.
     - Mam gości. 
     Już czas.
     Tom powoli zsuwa się z łóżka, poprawiając swoją koszulę. Odkładam książkę na szafkę nocną, lecz nie ruszam się ze swojej pozycji.
     Brunet spogląda na mnie pytająco.
     - Sydney?
     - Za chwilkę do was dołączę - tłumaczę, uśmiechając się do niego słodko.
    Słysząc moje słowa, niebieskooki  kiwa głową, po czym razem z brunetką opuszczają pomieszczenie. Biorę głęboki oddech, po czym zeskakuję z łóżka i podchodzę do mahoniowego biurka. Z jednej z jego szuflad wyciągam wieczne pióro, arkusz śnieżnobiałego papieru i kopertę do kompletu. Drżącą dłonią podnoszę pióro i przykładam jego stalówkę do kartki, kreśląc czarne kształty liter.
      Najdroższy Thomasie...
    Gorące łzy, spływają po moich policzkach, kiedy piszę kolejne słowa pożegnania. Litery układają się w słowa, słowa w zdania, zdania w akapity. Treść listu wydobywa się z głębi mojej duszy, zostawiając w niej bezdenną pustkę. Ciężkie łzy, rozmazują miejscami atrament, kiedy stykają się z papierem, ale nie mam teraz czasu, aby go przepisać. Kiedy kończę, składam list na trzy części, po czym wsuwam go do podłużnej koperty, na której wierzchu umieszczam imię mojego najlepszego przyjaciela. Zsuwam rodowy, objęty czarem elfów pierścień z palca, po czym układam go na białej kopercie. Dłońmi ścieram resztę łez z moich policzków, po czym przeczesuję moje włosy palcami.
    - W tym momencie są jaśniejsze niż moja przyszłość. - mruczę pod nosem, zarzucając moją skórzaną kurtkę na ramiona. Wyciągam z niej najróżniejsze rodzaje broni i złotą stellę, ukrytą w wewnętrznej kieszeni kurtki. Układam ją obok rodowego pierścienia wraz z moim pierwszym sztyletem. Z czułością gładzę srebrzyste ostrze, po raz ostatni uśmiecham się do mojego odbicia w lustrze i opuszczam pokój. Szybkim krokiem przemierzam ciągnące się w nieskończoność korytarze instytutu, idąc na spotkanie z moim najgorszym koszmarem. 
    - ...lepiej nam wyjaśnij dlaczego na Anioła tu jesteś? Dlaczego nie powinniśmy już dawno wezwać Clave? - zdenerwowany głos Tom'a dochodzi z otwartych drzwi biblioteki. Wyobrażam sobie jak zakłada na piersi ramiona, opierając się o ścianę, tak jak zawsze to robi w stresowych sytuacjach. 
     Uświadamiam sobie jak bardzo będę za nim tęsknić. Jak bardzo będę tęsknić za nimi wszystkimi. Za Clary, Jamesem, Melissą i Williamem.  Jak bardzo będę tęsknić za Arią i Aaronem.
     Jednak już za późno. Dokonałam wyboru.  Robię to dla nich. Dla jedynych osób, które znaczą dla mnie więcej niż ja sama. I z tego powodu, przekraczam próg sali, unosząc wojowniczo głowę.
     - Przyszedł po mnie. - mówię, a mój donośny głos rozchodzi się echem po pomieszczeniu.
     Wszystkie głowy, gwałtownie odwracają się w moją stronę, lecz w tym momencie zwracam uwagę tylko na jedną osobę w bibliotece. Platynowe kosmyki, opadają na jego bladą skórę, a srebrne oczy obrzucają moją sylwetkę zadowolonym spojrzeniem. Na jego wąskich ustach pojawia się szelmowski uśmieszek, który teraz napełnia mnie tylko obrzydzeniem. Nie miłością, tęsknotą czy przerażeniem. Jedynie obrzydzeniem.
     Nasze spojrzenia się spotykają, a moje serce zamiera.
     - Witaj, Sunny. - Jego niski głos dochodzi do mnie stłumiony, jakby wydobywał się spod powierzchni wody. - Tęskniłaś za mną?
---------------------------------------------------------------------------------------------
     Komentujcie, słoneczka !
   

     



     

środa, 25 maja 2016

Rozdział 24 - Księga I

     - Izzy już nawet spakowała walizki.- stłumiony głos Jace'a, dochodzi z kuchni, do której się właśnie kieruje się Samantha.
      Czyżby panna Lightwood i blondasek wyjeżdżali w daleką podróż?, pyta w myślach z nadzieją. Musi naprawdę ich nie znosić. Dziewczyna dociera do pomieszczenia i niezauważona wślizguje się do środka.
     -Nic nie poradzę na to, że zawsze marzyłam o wycieczce do Cali.- odpowiada Isabelle Lightwood rozmarzonym głosem.
     -Cali?-rzuca Sydney zaskoczona, zatrzymując się w połowie kroku - Jaka Cali?!
     Wszystkie twarze w pomieszczeniu odwracają się w jej stronę. Na większości z nich pojawia się zdumienie, wynikające z obecności czarnowłosej. Pewnie jeszcze nie wiedzieli, że się obudziła.
     - Thomas zaprosił nas do Malibu.- szczebiocze młoda Lightwood, przenosząc marzycielski wzrok w stronę bruneta.
     Syd wytrzeszcza oczy, słysząc jej odpowiedź. Rzuca oszołomione spojrzenie przyjacielowi, mocno starając się, żeby jej szczęka z hukiem nie uderzyła o posadzkę.
     - Przepraszam, ale... co zrobiłeś?!- pyta Samantha, kładąc nacisk na dwa ostatnie słowa.
     Thomas z trudem unika jej oskarżycielskiego spojrzenia.
     - Pomyślałem,- zaczyna cicho- że dobrze zrobiłyby Ci małe wakacje. No wiesz- dodaje, zataczając dłonią koło- z dala od tego wszystkiego.
     - Masz rację, Tom- rzuca szarooka przesadnie słodkim głosikiem- Przydałyby mi się wakacje. Mi, nie Nam- podkreśla
     Ból w oczach przyjaciela, który dostrzega,  po tym jak chłopak w końcu odwzajemnia jej spojrzenie, lekko ostudza jej zdenerwowanie. Nie powinna była go ranić.
    - Czy Alexander o tym wie?- pyta, uspokajając się lekko
     Isabelle patrzy na nią zdziwiona.
     - To mój brat. Oczywiście, że o tym wie.
      Samantha zaciska mocno powieki, starając się wymyślić jakieś wyjście z tej sytuacji. Potrząsa głową zrezygnowana, wiedząc, że już po niej.
     -Właśnie tak, kochanie.-szydzę - Już mi nie uciekniesz.
     - Niech Cię szlag, Thomas. - syczy czarnowłosa, przeczesując palcami ciemne kosmyki opadające na jej twarz.
     Chłopak spogląda na nią zdziwiony. Marszczy brwi, myśląc, że chyba musiał się przesłyszeć. Ona nigdy nie jest na niego zła.
     - Sydney...-zaczyna, wstając z krzesła
     - Skończ, Tom. Już wystarczająco dużo popsułeś.- warczy wściekła
     Brunet krzywi się lekko, odbierając jej słowa jak mentalny policzek.
     - Jesteś na mnie zła za to co się stało rano?- pyta Penhallow, podnosząc głos - Jeśli tak, to przepraszam, Sydney. Nie chciałem, żeby tak się stało.
     Sam marszczy brwi, spoglądając na niego wrogo.
     - Przepraszasz za to, że prawie mnie pocałowałeś, czy dlatego, że zaraz potem wyszedłeś?
     Po twarzach zgromadzonych w pomieszczeniu przebiega cień zdziwienia.
     - Za obydwa. - rzuca z powagą Nocny Łowca, splatając ramiona na piersi
     Szarooka śmieje się gorzko.
     - Nie ma co, Tom. - mruczy dziewczyna, uśmiechając się słodko - Jesteś naprawdę zajebisty.
     W napadzie gniewy zaciśnięta pięść młodego mężczyzny z hukiem spotyka się z powierzchnią dębowego stołu.
    - Na czym polega twój problem, Sydney? Bo zachowujesz się jak straszna suka. - syczy - Nie wzięłaś dzisiaj swoich tabletek, czy co?
     Słysząc ostatnie pytanie dziewczyna cofa się o krok. Bierze drżący oddech, kręcąc powoli głową.Oszołomiona, wpatruje się niedowierzająco w bruneta. Niebieskooki blednie, orientując się co właśnie powiedział, po czym robi niepewny krok w jej stronę.
     - Wcale tego nie powiedziałeś - szepcze, w momencie, gdy w jej oczach zaczynają zbierać się łzy. Czarnowłosa, potrząsa głową, cofając się jak najdalej od chłopaka
     - Sydney, ja...- zaczyna Nocny Łowca, z rozpaczą wpatrując się w szarooką.
     Dziewczyna robi jeszcze jeden krok w tył, po czym pędem wypada z pomieszczenia.
     Thomas rzuca się za nią w pogoń i za nim dziewczyna zdąży dobiec za róg, zamyka ją w swoich silnych ramionach. Nastolatka wali pięściami w jego umięśnioną klatkę piersiową, lecz młody mężczyzna ani na chwilę nie wypuszcza jej z uścisku.
    - Puść mnie, Tom - szepcze słabo, kiedy po jej policzkach zaczynają spływać gorące łzy.
    Chłopak jedynie, przyciąga ją jeszcze bliżej siebie.
     - Nie pozwolę Ci odejść, skarbie.- mruczy, całując ją w czoło.
    Z jej szarych oczy, strumieniami wypływają gorzkie łzy, które brunet rozpaczliwie zcałowywuje  z jej twarzy. Sydney po chwili wtula się mocno w jego ramiona, szlochając cicho.
    - Przepraszam, Syd- szepcze z bólem chłopak - Nie chciałem Cię zranić, skarbie. To ostatnie czego mógłbym pragnąć.
    Samantha kiwa tylko głową, uspokajając się nieco.
    - Alec wie. - mamrocze cichutko
    Nocny Łowca gwałtownie wciąga powietrze.
    - Wymyślimy coś, Sydney- mruczy, głaskając ją po głowie - Zawsze to robimy.
    Uśmiecham się z politowaniem, obserwując scenę rozgrywającą się w Nowojorskim Instytucie.
     - Nie tym razem, Thomasie. Nie tym razem.- szepczę pod nosem
     - Informator już przybył, Madame.- słyszę głos jednego z podwładnych, stojącego przy drzwiach do sali tronowej, w której właśnie się znajdujemy.
     - Wpuście go- rzucam oschle, nie odrywając wzroku od magicznego lustra, w którym jeszcze przed chwilą byłam w stanie dostrzec twarze Samanthy oraz Thomasa.
     W pomieszczeniu rozlega się huk otwieranych drzwi, po czym do środka wchodzą trzej mężczyźni. Odwracam się w stronę nowo przybyłych, witając ich oziębłym uśmiechem.
     Brunet, w asyście dwójki strażników, kłania się przed nami nisko.
     - Dziękujemy Ci za nieocenioną pomoc, Alexandrze.- odzywa się Sebastian Verlac, stojący po mojej prawicy.- Z pewnością nie zostanie Ci to zapomniane. Jak tylko odzyskamy Sunny, otrzymasz swoją nagrodę.
     - Zaszczytem było Państwu służyć, sir.- odpowiada młody Lightwood, kłaniając się nisko, po czym opuszcza pomieszczenie.
    Odprowadzam nastolatka wzrokiem, wpatrując się w przestrzeń.
    - Nareszcie, Katherine. - mówi Sebastian, odgarniając kruczoczarny kosmyk włosów z mojego ramienia - Możemy przystąpić do fazy pierwszej.- mruczy z ekscytacją
    Jeszcze przez chwilę skupiam się na odległym krańcu sali, po czym, spoglądam w czarne oczy blondyna.
    - Nadszedł czas by złożyć wizytę mojej córce.
******************************
Kochani!
Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał i nie możecie się doczekać finału Księgi pierwszej tak samo jak ja <3.
A wierzcie, finał już blisko.
Następny rozdział pojawi się w niedzielę 5 czerwca ok. godziny 20!!!
Komentujcie, słoneczka :*
-adeczka45
     



niedziela, 22 maja 2016

LBA

Dziękuję za nominację Mani Mai :* Jesteś kochana <3
Mania prosiła o jedenaście faktów o sobie. Oto i one.


  1. Słowo fangirl idealnie opisuje moją osobę.
  2. Umieram słysząc Requiem for a Dream. Za każdym razem.
  3. Kocham ciepłe skarpetki.
  4. Lubię grać w planszówki.
  5. Moim ulubionym serialem jest The 100.
  6. Nie lubię sushi.
  7. Jestem perfekcjonistką.
  8. Kocham gotować, choć idzie mi to coraz gorzej.
  9. Mam obsesję na punkcie zakreślaczy.
  10. Kocham arbuza i mango.
  11. Ostatnio polubiłam herbatę z mlekiem O_O
Niestety rozdział pojawi się się dopiero w środę popołudniu.
Poproszę o 11 waszych ulubionych tytułów książek / seriali / filmów / piosenek, a także powodów dlaczego kochacie każdą z nich.
Proszę o powiadomienie mnie o wypełnieniu nominacji w komentarzach poniżej.

niedziela, 8 maja 2016

Rozdział 23 - Księga I

***Sydney***
     -Liczę do trzech, Alexandrze - rzucam z irytacją- Potem już nie będę taka miła.
     Brunet przykrywa swoją twarz poduszką, jęcząc w nią żałośnie.
     - Nigdzie się stąd nie ruszam. - burczy
     W odpowiedzi przewracam oczyma, szarpiąc brzeg jego kołdry. Chłopak jednak pociąga ją z powrotem w swoją stronę.
     - Raz. - liczę, tupiąc nogą z niecierpliwością - Dwa. - Znów próbuję odebrać niebieskookiemu przykrycie, lecz ten uparcie o nie walczy. - Trzy. Wstawaj, Alec. - mówię, opierając dłonie na biodrach. - Rusz ten leniwy tyłek.
     Całkowicie ignorując moją osobę, nocny łowca obraca się z boku na bok, wtulając twarz głębiej w poduszkę.
     - Sam tego chciałeś - warczę z irytacją, po czym wychodzę z pokoju
    Po chwili wracam z dzbankiem pełnym lodowatej wody. Z chytrym uśmiechem, zakradam się w kierunku młodego Lightwood'a.
    Ciecz z pluskiem ląduje na jego głowie, przemaczając do suchej nitki pościel oraz szary t-shirt, w który ubrany jest brunet.
     Jednak nawet ta metoda nie jest w stanie wyciągnąć go z łóżka.
     Zrezygnowana opadam na łózko, bezczynnie wpatrując się w sufit.
     -Dlaczego nie chcesz, żebym powiedział rodzicom?- pyta Alec po chwili milczenia.
     - A dlaczego ty nie chcesz się zwlec z łóżka? - odpowiadam pytaniem na pytanie
     - Nie należę do rannych ptaszków. - mruczy pod nosem - Twoja kolej.
     - Moja kolej? Na co? - Słodki uśmiech rozlewa się na moich ustach, kiedy zawzięcie mrugam rzęsami.
     - Nie udawaj głupiej, Sydney - mówi, podnosząc się do pozycji siedzącej - Odpowiedz na moje - dodaje, spoglądając w moje oczy.
     Przez chwilę toczymy walkę na spojrzenia, w której żadne z nas nie chce odpuścić.
     - Zawrzyjmy układ. - mruczę, wciąż nie przerywając kontaktu wzrokowego - Jeśli zwleczesz się z łóżka i przyłożysz do treningu odpowiem na jedno twoje pytanie.
     Słysząc moją ofertę, brunet parska śmiechem.
     - Jedno pytanie? To za mało. - odpowiada z przekąsem - Chcę pięciu.
     Teraz to ja nie potrafię powstrzymać się od parsknięcia.
     - Nie ma takiej opcji. Jedno pytanie.
     - Cztery. - licytuje się Alec
     - Jedno.
     - Cztery.
     - Dwa. Niech stracę. - mruczę z irytacją
     Chłopak jednak się nie poddaje.
     - Trzy.
     - Dwa.
     - Cztery.
     - Dwa.
     -Pięć.
     Patrzę na niebieskookiego z politowaniem.
     - Jedno. - rzucam tylko
     - Dobra, niech będą dwa! - burczy brunet z nadąsaniem, na co uśmiecham się z wyższością - Ale musisz udzielić jasnej i zgodnej z prawdą odpowiedzi.
     - Skoro muszę - narzekam, wznosząc oczy ku niebu - A teraz wstawaj. Na odpowiedzi przyjdzie czas po treningu.
     Brunet z beztroskim uśmiechem wyskakuje z łóżka i dłonią odgarnia ociekające wodą kosmyki, które cisną mu się do oczu.
     - Zacznijmy ten trening.
***
     - Zasada numer jeden - mój donośny głos rozchodzi się echem po sali - Zawsze. - mówię, podnosząc sztylet z podłogi. Biorę szybki zamach, celując. - Bądź. -kontynuuję, wypuszczając broń w stronę ściany wspinaczkowej, z której aktualnie korzysta Alec - Przygotowany.
     Z ust bruneta ucieka cichy okrzyk, kiedy w ostatniej chwili uchyla się przed szybującym nożem. Ostrze wbija się w drewnianą płytkę w odległości dwóch centymetrów od jego głowy.
    - Co to miało być, Syd? - pyta wściekle.
    Wzruszam ramionami.
    - Zasada numer jeden. - odpowiadam ze słodkim uśmiechem
    Alec schodzi kilka metrów w dół przy użyciu lin i haków, po czym zeskakuje na ziemię.
    - Nie podoba mi się ta zasada. - oświadcza stanowczo
    - Nie musi Ci się podobać. - tłumaczę - Liczy się tylko to, że masz za zadanie ją stosować. - dodaję, udając się w kierunku najtrudniejszej części ścianki. Teraz moja kolej na wspinaczkę. - 20 okrążeń - nakazuję
     Lightwood wydaje udręczony bieg, po czym rozpoczyna bieg wokół sali.
     Ściągam gumkę do włosów z nadgarstka, po czym związuję nią włosy w niedbałego kucyka, Pozwalam by kilka luźnych pasm, łagodnie okalało moją twarz, kiedy stawiam bosą stopę na wystającym kamieniu. W tej części nie występują liny ani haki. Jestem tu tylko ja i naga skała. Idealnie.
     W zamyśleniu umieszczam dłonie w wgłębieniach w wyższej partii ścianki, podrywając się w ten sposób z ziemi. Szybko pokonuję kolejne metry, aż docieram do końca nawisu skalnego.
     - Szybciej, Alec! - krzyczę, wdrapując się na czubek występu. Kucam, lekko balansując na krawędzi. 
     Chłopak przyspiesza, o włos nie potykając się o własne stopy. Jego głośne dyszenie świadczy o tym, że jest u kresu wytrzymałości. Czeka nas dużo pracy, myślę, obserwując jak staje w miejscu , ukończywszy 20 okrążenie. W wycieńczeniu brunet opiera dłonie na kolanach, zginając się w pół.
     - Co teraz?- sapie cicho, szukając mnie wzrokiem - Syd?
     - Tu jestem. - rzucam, przyciągając jego uwagę.
     Alec w przerażeniu wytrzeszcza oczy, kiedy w końcu mnie zauważa.
     - Zabijesz się, Sydney - mówi zszokowany - Złaź  stamtąd.
     Uśmiecham się beztrosko słysząc jego słowa.
     - Nic mi nie będzie, Al.
     - Proszę, zejdź na dół, Syd - błaga. W jego oczach dostrzegam czystą udrękę.
     Przewracam oczami. Rozglądam się po sali, szukając jakiego ekscytującego sposobu zejścia ze ścianki. Trochę niżej, w odległości około pięciu metrów, znajduje się zawieszona pod sufitem, obręcz gimnastyczna. Uśmiecham się pod nosem, kiedy wzrok Alec'a podąża za moim, sprawiając, że na twarzy bruneta pojawia się panika. Krew odpływa z policzków nocnego łowcy, domyślając się co zamierzam zrobić.
     - Sydney, nawet nie... - urywa, kiedy mocno odpycham się od skalnego nawisu. Lecę, wyciągając ramiona przed siebie, by za chwilę mocno złapać się metalowego okręgu. Dłońmi chwytam się dolnej części, wykonując dwa obroty w powietrzu, Ponowne znalezienie się na ziemi, kosztuje mnie już tylko podwójne salto w tył. - ...próbuj. - kończy chłopak, kiedy, ląduję na ziemi, w niskim przysiadzie.
     Adrenalina krąży w moich żyłach, wywołując ogromny śmiech na moich usta. Wolnym krokiem podchodzę do Alec'a, który wpatruje się we mnie z oszołomieniem.
    - Urwałaś się z cyrku, czy co? - pyta po chwili milczenia
    Parskam śmiechem, posyłając mu sójkę w bok, przez co chłopak odwzajemnia mój uśmiech.
    - Czy to twoje pierwsze pytanie?
    - Nie. Moje pierwsze pytanie pozostaje bez zmian.
    Słysząc jego odpowiedź, spuszczam wzrok.
    - Alec... - zaczynam cicho, lecz nie dane jest mi skończyć.
    - Po prostu odpowiedz, Syd. - mruczy pod nosem
    Wzdycham cicho przeczesując włosy palcami. Bezmyślnie wpatruję się w podłogę, unikając w ten sposób wzroku czarnowłosego.
    - Proszę, Sydney.- dodaje cicho
    Głęboki smutek w jego głosie, sprawia, że po chwili ciszy spoglądam mu w oczy. W jego spojrzeniu dostrzegam ból, przygnębienie i niepewność. I w tej jednej, krótkiej chwili chcę zrobić coś coś czego nigdy nie chciałam zrobić w stosunku do nieznajomej mi osoby. Chcę go przytulić, pozwolić mu oprzeć głowę na moim ramieniu, wtulić twarz w moją szyję.
     - Chcę wiedzieć.
    Biorę głęboki oddech, odgradzając się od niechcianych myśli i uczuć. Są teraz naprawdę ostanią rzeczą jakiej potrzebuję.
     - Nie masz pojęcia, co robi twój ojciec w Idrysie, prawda?- zaczynam delikatnie.
     - Wiemy to co nam mówi: pracuje nad tajnym projektem dla Clave.
     Słysząc te słowa, parskam mrocznym śmiechem.
     - Jego badania może i są tajne, ale na pewno nie zlecone przez Clave. - mówię z powątpieniem - Pracują nad czystością krwi Nocnych Łowców. - dodaję cicho
     - Oni? - pyta brunet dociekliwie
     - Zjednoczony krąg. - odpowiadam po chwili wahania
     - Co?! - Chłopak wytrzeszcza oczy. - Krąg się zjednoczył? - kontynuuje szeptem.
     W odpowiedzi kiwam głową.
     - Czy Rada o tym wie?
     Patrzę na niego z politowaniem.
     - Myślisz, że gdyby o tym wiedzieli, twój ojciec wciąż by żył?
     Brunet puszcza moje pytanie mimo uszu.
     - Mówiłaś, że badają naszą czystość krwi. Co masz przez to na myśli?
     - Próbują stworzyć perfekcyjnych nocnych łowców. Testują mieszanie krwi, eksperymentują na już istniejących mieszańcach.  Ich celem jest wytępienie tych niedoskonałych i zastąpienie ich ulepszonymi wersjami.
     - Chcą stworzyć perfekcyjny gatunek.- szepcze oszołomiony Alec - W ich mniemaniu jestem wadliwym egzemplarzem, huh? - pyta z gorzkim uśmiechem
     - Nie chcesz przedłużyć linii czystej krwi. - mówię cicho - Uważają, że to wada, której nie można zaakceptować.
     - Moja matka też w tym siedzi? -W jego głosie ból miesza się z wściekłością i rozgoryczeniem.
     - Wie o ich działalności.
     - Nie mogę w to uwierzyć. -warczy po chwili - Nie wierzę, że wie o tym i nic z tym nie robi. Po prostu nie wierzę! - Jego dłonie zaciskają się w pięści, ukazując poziom jego gniewu. Odwraca się na pięcie, po czym rusza w kierunku worka treningowego, pragnąc wyładować na nim swą złość.
     Zanim jednak dociera do urządzenia, zatrzymuje się wpół kroku.
     - Ty wiedziałaś. - rzuca lodowatym tonem
     Odwraca się ponownie w moją stronę, a ja mogę dostrzec furię w jego oczach.
     - Jak długo o tym wiesz, Sydney?! Jak długo?! - krzyczy wzburzony
     Milczę, unikając jego spojrzenia. Chłopak rusza do mnie szybkim krokiem.
     - Kto jeszcze o tym wie?!
     - Członkowie kręgu - ci nowi i starzy; - mówię, głośno przełykając slinę - James, Thomas i... - urywam w połowie zdania
     - I kto?! Kto do cholery, na to pozwala?! - Podszyty furią głos nocnego łowcy, sprawia, że przerażona odpowiadam na pytanie.
     - Inkwizytor. - wypalam cicho
     - No to są chyba jakieś jaja. - rzuca Alec, wplatając palce we włosy - Nie sądziłem, że Inkwizytor może być aż takim tchórzem.
     Słysząc sposób w jaki mówi o mężczyźnie, mocno zaciskam szczęki. Nikt, ale to nikt nie będzie go nazywał tchórzem.
     - Jeśli jeszcze raz - warczę wściekle, podchodząc w stronę bruneta -  nazwiesz mojego ojca tchórzem, to przysięgam, żę...
     - Twojego ojca? - wyłapuje brunet, otwierając oczy w szoku.
     Zastygam w bezruchu orientując się co właśnie powiedziałam. Blednę, uważnie obserwując zachowanie niebieskookiego.
     Chłopak parska mrocznym śmiechem, od którego przechodzi mnie zimny dreszcz.
     - Nie wierzę, że wcześniej tego nie zauważyłem.- mówi szorstko - W końcu jesteś taka perfekcyjna!!!- krzyczy, akcentując ostatnie słowo. - To stąd wiesz o tym wszystkim, co? Pozwalasz kręgowi wzorować się na sobie?!
     Słysząc jego słowa, milczę wpatrując się w niego z niedowierzaniem.
     - Alec, ja...
     - Skończ.- syczy- Jesteś nie lepsza niż moi rodzice.- Jego głos ocieka czystą nieposkromioną nienawiścią.
     Chłopak, rusza w stronę wyjścia z pomieszczenia, szturchając mnie po drodze barkiem. Odwracam się, patrząc jak oddala się ode mnie. Odchodząc, Alec przystaje w progu, spoglądając na mnie przez ramię.
     - Życzę miłego dnia, Samantho. - rzuca z pogardą, wychodząc z sali.
--------------------------------------------------------------------
Hej, słoneczka!
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Dzisiaj dużo Salec'a ( tak specjalnie dla ciebie Wera :*), ale przynajmniej coś się dzieje xD.
Nowy rozdział prawdopodobnie 22 maja.
Komentujcie, proszę !!!
Całusy, 
-adeczka45

piątek, 6 maja 2016

LBA

Bardzo dziękuję Mani Mai z http://ukrytetajemnice.blogspot.com/  oraz A. Fairchild - Herondale z http://all-the-legends-are-true.blogspot.com/ za nominacje :*

Oto 22 fakty o mnie:
  1. Moim ulubionym owocem jest mango.  Herbaty z mango, sorbety z mango, mango suszone, mango mrożone, żelki o smaku mango, napoje o smaku mango, czekolada z kawałkami mango, mango z malinami, ciastka z mango - kocham wszystko co zawiera w sobie mango ( chyba, że jest zrobione z mięsa xD). Kiedy widzę na opakowaniu mango, od razu to kupuję produkt ( choć czasami po zakupie, okazuje się, że to jednak byłą morela XD).
  2. Nie umiem tańczyć. Jest to chyba jedyna aktywność związana ze sztuką, w której jestem naprawdę beznadziejna. Chociaż Just Dance jest moim nałogiem <3.
  3. Kocham seriale. Moje ulubione to The Stitchers i The 100. Bellarke jest moim życiem <3
  4. W przyszłości chcę zostać lekarzem. Marzy mi się onkologia albo neurochirurgia.
  5. Jestem strasznym dzieckiem. Serio.
  6. Kocham pisać ołówkiem. Miękkim lub automatycznym.
  7. Lubię pisać listy. Ołówkiem.
  8. Uwielbiam gotować i testować nowe przepisy znalezione na Instagramie i YT. Choć najbardziej w procesie gotowania kocham JEDZENIE <3.
  9. Źle wyglądam w okularach przeciwsłonecznych. Każdych.
  10. Jestem jedną z tych grzecznych dziewczynek. A tak przynajmniej twierdzą 5SOS w Good Girls <3.
  11. Nie lubię zwierząt. Choć może bardziej się ich boję?
  12. Wbrew punktu nr 10 chcę kupić sobie żółwia. I nazwę go Cameron.
  13. Uwielbiam imię Cameron. Czyż to nie piękne imię?
  14. Za dużo myślę.  Naprawdę.
  15. Kiedy piszę rozdziały, najpierw układam dialogi po angielsku, a potem tłumaczę je na polski. Co czasem jest niewykonalne XD. Kocham was, idiomy <3.
  16. Jestem weganką od.... tygodnia xD. Od dłuższego czasu byłam wegetarianką, dążącą w stronę weganizmu. I miejmy nadzieję, że weganką już pozostanę do końca moich dni.
  17. Mam na drugie imię Diana. Urodziłam się by być królową.
  18. W podstawówce chodziłam do klasy sportowej. A w sporcie jestem naprawdę beznadziejna. Uwierzcie mi na słowo.
  19. Moje oczy są szaro - niebieskie. Dostosowują się do koloru mojego ubrania XD.
  20. Jestem straszną panikarą. Co bardzo utrudnia mi życie.
  21. Mam 1,68 m wzrostu, a rozmiar mojej stopy wacha się od 39 do 40.5. Nie wiem po co o tym wam mówię XD.
  22. Zamierzam napisać jeszcze 3 księgi na tym blogu. Dwie o Sydney, trzecia będzie niespodzianką. O ile będziecie jej chcieli :*

Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominacje <3.
Nominuję:
Werę i Alę z http://bo-kochac-to-niszczyc.blogspot.com/
A. Fairchild - Herondale z http://all-the-legends-are-true.blogspot.com/( tak, wiem łamię zasady)
Manię Maię z http://ukrytetajemnice.blogspot.com/ ( ponownie je łamię XD)
Lady Herondale z https://milosc-po-prostu-jest.blogspot.com/
Elenę Herondale z http://opowiesc-eleny.blogspot.com/
Charlotte Dowell z http://dwatygodniee.blogspot.com/
Paulinę patrycję z http://the-mortal-instruments-another-story.blogspot.com/
Rosedriah z http://dary-aniola-fanfiction.blogspot.com/
Coco Deer z http://malecszklanypantofelek.blogspot.com/
Nyks de La Rose z http://the-infernal-devices-ff.blogspot.com/

Waszym zadaniem jest wymienienie 11 najważniejszych rzeczy, które chcecie zrobić przed śmiercią.
Proszę, o poinformowanie mnie o wypełnionej nominacji :).
Powodzenia, Nocni Łowcy!
-adeczka45